Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą News. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą News. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 sierpnia 2012

Hiszpanie zamiast płacić, wymieniają się usługami. Jak w czasach przed pieniądzem


Hiszpanie radzą sobie z kryzysem w niekonwencjonalny sposób, tworząc alternatywny pieniądz wobec euro lub rozliczając się metodą praca za pracę, czyli korzystając z waluty, której jednostką jest godzina - pisze we wtorek "Washington Post".
Za wykonaną w Barcelonie pracę można otrzymać zapłatę określoną jako - na przykład - "10 godzin". Jest to respektowana w całym mieście "sieć kredytowa" - jak określa alternatywny system płatności waszyngtoński dziennik.
Otrzymawszy jakąś sumę "godzin" można ją wymienić na wizytę u fryzjera, lekcję jogi czy nawet zlecenie dla stolarza.
W czasach, w których przyszłość euro jest niepewna, miliony Hiszpanów nie mają pracy, czy też pracują w niepełnym wymiarze, a z gotówką jest krucho, w niektórych regionach kraju zaczyna się rozwijać "gospodarka równoległa", która pozwala ludziom "żyć poza wspólną walutą" strefy euro - pisze "WP".
Mieszkańcy miasta Malaga utworzyli portal internetowy, który umożliwia zarabianie i zakupy przy użyciu waluty wirtualnej.
W Barcelonie najlepiej przyjął się model "banków czasu", pozwalający na wymianę usług bez udziału pieniędzy.
"To sposób na życie dla ludzi, którzy znaleźli się na marginesie gospodarki" - mówi w rozmowie z "WP" koordynatorka Hiszpańskiej Sieci Banków Czasu, Josefina Altes.
W Hiszpanii jest obecnie 325 "banków czasu" i alternatywnych systemów walutowych, w których uczestniczą dziesiątki tysięcy osób. W sumie projekty te stanowią jeden z największych na świecie eksperymentów dotyczących posługiwania się "społecznymi pieniędzmi" - pisze waszyngtoński dziennik.
To nie jest tylko "desperacki sposób na przetrwanie koszmarnego kryzysu gospodarczego, ale też część (inicjatyw dotyczących) spółdzielczości, unii kredytowych, banków wspólnot komunalnych, farm organicznych i reaktywacji fabryk - alternatywnej gospodarki - ku której zmierza ruch Okupuj ("Oburzonych") - mówi wykładowca Uniwersytetu w Liverpoolu, Peter North.
30-letni technik komputerowy Sergi Alonso, któremu nie udało się znaleźć pracy w pełnym wymiarze pomaga - poprzez system "banków czasu" - niezliczonym sąsiadom zakładać strony internetowe i rozwiązywać problemy ze sprzętem. Ludzie płacą mu różnymi usługami - od szkoleń w projektowaniu graficznym po lekcje pianina.
"Banki czasu" pozwoliły ludziom przypomnieć sobie, że "niezależnie od tego, jakie masz umiejętności, zawsze masz innym coś do zaoferowania" - powiedział Alonso.
Wspólna filozofia wielu z tych banków polega na założeniu, że czas każdego z nas jest wart tyle samo, "nawet jeśli jesteś lekarzem" - podsumowuje waszyngtoński dziennik

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Azyl dla Assange


NewsImage
Minister Spraw Zagranicznych Ekwadoru, Ricardo Patino, potwierdził właśnie, że założyciel WikiLeaks, Julian Assange, uzyska azyl w Ekwadorze. Assange przebywał w budynku ambasady Ekwadoru w Wielkiej Brytanii przez ostatnie dwa miesiące, broniąc się w ten sposób przed ekstradycją do Szwecji, a stamtąd prawdopodobnie do Stanów Zjednoczonych.
Assange jest oskarżany o seks z zaskoczenia (nie pada słowo „gwałt”). Założyciel WikiLeaks uważa, że jest niewinny, ale najbardziej obawia się wydalenia do Stanów Zjednoczonych. Amerykanie mają mnóstwo powodów, aby założyciela WikiLeaks wtrącić do więzienia — w końcu to przez niego do wiadomości publicznej trafiły wstydliwe informacje.
Brytyjska policja okrążyła budynek ambasady Ekwadoru i grozi szturmem. Dwóch uczestników protestu przeciwko ekstradycji Assange'a trafiło do aresztu. Władze Wielkiej Brytanii rozważają uchylenie nietykalności placówki dyplomatycznej, co budzi kolejne fale protestów.

czwartek, 5 lipca 2012

Smutny krajobraz dookoła-polski

Zastanów się, co by się działo, gdyby przeciętny Grek, Niemiec, czy
Anglik zarabiał 1500 Euro, z czego 6e płacił za litr paliwa, 20e
musiał zapłacić za bilet do kina, 250e za średniej klasy buty, 300000e
za malutkie mieszkanie niskiego standardu, 80000e za średniej klasy
samochód, 5e za kilogram cukru?
Teraz popatrz na płace minimalne w Europie, popatrz na przewidywane
wysokości emerytur i wiek emerytalny.
Teraz przyrównaj to do Polski i dodaj do tego fakt, że kasa unijna
będzie teraz szła praktycznie rurociągiem do Grecji, Cypru, potem
zapewne Hiszpanii i Włoch, dlatego że ich "kryzys" (czyli kryzys
polegający na tym, że minimalna płaca w Irlandii to 1462 euro, przy
polskich 334 euro - co nota bene i tak chcą obniżyć, bo uważają to za
"zbyt wysokie").
Teraz postarajmy się znaleźć jakieś przyczyny, ponieważ narzekać każdy
potrafi, ale jaki sens ma krytyka bez konstruktywnych wniosków?
Jednym z takich powodów jest np. kwestia gazu. Polska posiada
naturalne złoża gazu łupkowego, który posiada tak olbrzymi potencjał,
że nie tylko moglibyśmy uniezależnić się od gazu rosyjskiego, to nawet
sami moglibyśmy być potęgą gazową Europy. Zamiast wykorzystać to, rząd
Tuska pozwala na praktycznie uniemożliwienie wydobycia poprzez
niekorzystne umowy międzynarodowe lobbowane przez Niemców oraz Rosjan,
którym oczywiście jest nie na rękę aby Polska była niezależna. Zamiast
tego podpisuje się skrajnie niekorzystną dla Polski umowę na wiele lat
z Gazpromem (do 2037!) która nie tylko politycznie wiąże nas z Rosją
ale prawdopodobnie finansowo wygeneruje dług o absurdalnej wielkości
wobec Rosji, co będzie dawało im przewagę na każdym polu
negocjacyjnym. Dodatkowo, nie tylko wynegocjowano znacznie wyższe
stawki za metr sześcienny gazu, ale także umorzono Gazpromowi 1,2
MILIARDA długu, który miał wobec budżetu państwa. wszystkie szczegóły
aha, no i oczywiście umowa nie jest jawna, a wszelkie ustalenia
poczyniono 12 kwietnia, w dwa dni po katastrofie smoleńskiej, w której
zginęli w zasadzie wszyscy opozycjoniści umowy z Gazpromem. Na walnym
zgromadzeniu Europol gazu (12 kwietnia!) odwołano prezesa rady
nadzorczej, który opierał się umowie.
Tym sposobem, zamiast stać się potęgą - rząd Tuska zagwarantował nam
zależność od Rosji do 2037 roku. Komentarz chyba zbędny.
źródło:
przeczytane w necie oraz

środa, 4 lipca 2012

ACTA odrzucone przez Parlament Europejski

photo.titleDziś w Parlamencie Europejskim odbyło się głosowanie nad ACTA. Zgodnie z oczekiwaniami dokument został odrzucony. Za ACTA głosowało 39 parlamentarzystów, przeciw - 478. 

Przypomnijmy, iż o ACTA zrobiło się głośno w ubiegłym roku, kiedy to w końcu ujawnione zostały szczegóły dokumentu. Obrońcy swobód obywatelskich natychmiast podjęli alarm twierdząc, że dokument broni jedynie prawa wielkich korporacji natomiast ogranicza swobody zwykłych ludzi. W Europie odbyły się liczne protesty. 

Grupy przeciwne umowie ACTA uznały dzisiejsze głosowanie za wielkie święto.

czwartek, 28 czerwca 2012

ACTA - kolejny rozdział

Mikrocząsteczki z tlenem

Mikrocząsteczki z tlenem mogą utrzymać nieoddychających pacjentów przy życiu

Fot. niepelnosprawni.pl
Fot. niepelnosprawni.pl
Badaczom ze Szpitala Dziecięcego w Bostonie udało się stworzyć mikrocząsteczki zawierające tlen, które można wstrzyknąć bezpośrednio do krwiobiegu pacjenta.
Nie jest to, co prawda, syntetyczna krew, choć rozwiązanie naukowców nieco ją przypomina. Ściśle rzecz ujmując, stworzyli oni lipidy umożliwiające wtłoczenie w nie gazów, np. tlenu, które zanurzone są w roztworze, tak by całość znajdowała się w stanie ciekłym.
Dr John Kheir, uczestniczący w badaniach kardiolog, zauważa, że gdy wstrzyknięto te mikrocząsteczki zwierzętom, u którym poziom saturacji (nasycenia krwi tlenem) był niski, to podnosił się on niemal do normalnego poziomu w ciągu zaledwie kilku sekund. Inne testy pokazały, że przy zastosowaniu odkrycia zespołu dra Kheira możliwe jest utrzymanie przy życiu przez 15 minut nieoddychającego zwierzęcia. Sam lekarz zaznacza, że dłuższe stosowanie leku nie jest możliwe z powodu przesycenia krwi tlenem.
Fot. ubergizmo.com
Fot. ubergizmo.com
Co takie wyniki mogą oznaczać dla ratowania ludzkiego życia? Wyobraźmy sobie sytuację, gdy do nieoddychającego pacjenta przyjeżdża karetka. Wstrzyknięcie mikrocząsteczek z tlenem daje im dodatkowe 15 minut na czynności ratownicze lub na dojazd do szpitala. Miejmy nadzieję, że mikrocząsteczki z tlenem i nanorakiety pomogą w walce z chorobami. Ratowanie życia to jedno, jestem pewien, że wojsko też znajdzie kilka ciekawych zastosowań nowej technologii.

wtorek, 26 czerwca 2012

Cena państwa 2012

Po pierwsze, 10 proc. więcej niż rok temu. Po drugie, za stadiony na Euro każdy z nas zapłacił 222zł, a jedna trzecia środków na bezpieczeństwo państwa wydawana jest na... emerytury i renty mundurowe.
Podatki
Podatki
Osoba otrzymująca przeciętne wynagrodzenie odda państwu aż 2235 zł więcej niż rok wcześniej – wynika z najnowszego raport Instytutu Globalizacji pt. „Cena państwa 2012”.
Różnica wynika ze wzrostu kosztów pracy, wyższego niż wzrostu średniego wynagrodzenia oraz wzrostu podatków pośrednich.
Pojawiły się także nowe daniny np. „podatek na Euro 2012”. Każdy podatnik dołożył do wybudowania stadionów 222 zł.
W ogólnym rozrachunku Polska straci na organizacji mistrzostw – uważa Instytut Globalizacji. – Dla przeciętnego kibica oglądającego mecze w telewizji, jest generalnie obojętne, czy porażka naszej reprezentacji rozegrała się we Wrocławiu, Charkowie czy Dublinie – komentuje Marek Łangalis, ekspert Instytutu Globalizacji i autor raportu.
Polityka społeczna prowadzona przez państwo jest nieefektywna. – Polityka prorodzinna powinna polegać na tym, że rodzina dysponuje większością wypracowanego dochodu. Tymczasem państwo uważa, że wie lepiej, na co ojciec i matka powinni wydawać pieniądze zabierając każdemu z nich aż 53 proc. dochodów – wylicza Łangalis.
Podobnie ma się z systemem ubezpieczeń społecznych, którycoraz bardziej przypomina piramidę finansową. Gdyby nie dodatkowe 68,3 miliarda złotych dopłaconych do rent iemerytur, przesunięte z innych podatków niż składki ZUS, to średnia emerytura wyniosłaby 550 złotych, a nie 1800 zł, jak obecnie. Tymczasem ZUS obiecał już wypłatę świadczeń na poziomie ponad 2 biliona złotych. Obecnie bardzo trudno oszacować prawdopodobieństwo wypłaty tych świadczeń w przyszłości – uważa Instytut Globalizacji.
Specyficznie wygląda też kwestia wydatków na bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne obywateli – czyli podstawową funkcję państwa. Największym wydatkiem w budżecie są...emerytury i renty mundurowe, na które wydaje się ponad 1/3 środków przeznaczonych na wojsko, policję czy straż pożarną.
Jest to klasyczny przykład redystrybucji dochodów od zdrowych pracujących (podatnicy) do zdrowych niepracujących (beneficjanci), którzy i tak w trakcie otrzymywania świadczenianajczęściej podejmują działalność zarobkową.
Niepokojący jest także fakt, że wciąż z publicznych pieniędzy utrzymywana jest zarobkowa działalność niektórych sektorów gospodarki. Podatnik dopłaca 688 zł do funkcjonowania takich branż jak górnictwo, rolnictwo czy sport.
Raport „Cena państwa 2012” jest projektem edukacyjnym, który ma unaocznić podatnikom, na co wydawane są ich pieniądze. W ten sposób każdy Polak może skonfrontować swoje wyobrażenia o tym, na co idą płacone przez niego podatki ze stanem rzeczywistym
.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

a za nimi reszta Europy?

Władze Cypru poinformowały w poniedziałek, że wystąpiły z oficjalnym wnioskiem o pomoc z unijnych funduszy ratunkowych EFSF lub EMS, aby ratować swe banki i zniwelować efekty greckiego kryzysu na swój sektor finansowy.

Tym samym sprawdziły się wcześniejsze doniesienia agencji Reuters, która powołując się na swoje źródła w UE, informowała, że kraj jeszcze w poniedziałek zwróci się o pomoc do władz unijnych.
"Celem tej wymaganej pomocy jest zniwelowanie zagrożeń dla cypryjskiej gospodarki" - napisano w oświadczeniu rządu. Kłopoty cypryjskich banków są pochodną greckiego kryzysu.
Także w poniedziałek agencja Fitch obniżyła rating Cypru do poziomu śmieciowego, podając jako powód sumę, jaka będzie potrzebna na ratowanie cypryjskich banków. Dwie inne agencje ratingowe - Moody's i Standard & Poor's - już wcześniej obniżyły notowania Cypru do poziomu śmieciowego.
Zgodnie z wymogami stawianymi przez nadzór bankowy, Cypr musi do końca czerwca znaleźć 1,8 mld euro na dokapitalizowanie swego drugiego co do wielkości banku Cyprus Popular Bank, który jest najbardziej obciążony greckimi obligacjami.
Cypr utracił możliwość zdobywania środków finansowych poprzez sprzedaż obligacji, gdyż na rynku wtórnym rentowność emitowanych przez niego walorów znacznie przekracza 10 proc. Uniknął jednak w ubiegłym roku bankructwa, zaciągając w Rosji kredyt w wysokości 2,5 mld euro.
W połowie czerwca przedstawiciel rosyjskiego banku centralnego oświadczył, że Rosja jest gotowa udzielić Cyprowi kolejnej pożyczki w wysokości do 5 mld euro.
Na Cyprze, który przyciąga zagraniczne firmy 10-procentowym podatkiem od przedsiębiorstw, zarejestrowane są wielkie rosyjskie koncerny naftowe, metalurgiczne i inne, które część swych środków zdeponowały w miejscowych bankach.
Rząd cypryjski podchodził dotychczas bardzo powściągliwe do możliwości wystąpienia o pakiet ratunkowy z uwagi na twarde warunki, z którymi może być związana pomoc.

sobota, 9 czerwca 2012

podatek katastralny

Posłowie PiS zarzucają rządowi, że zamierza wprowadzić podatek od wartości nieruchomości, czyli podatek katastralny. Posłowie powołują się na zapis w projekcie dokumentu Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Resort odpowiada: projekt nie przewiduje nowego podatku.
Posłowie PiS Andrzej Adamczyk i Jerzy Szmit podczas wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie powołali się na projekt dokumentu: "Założenia Krajowej Polityki Miejskiej do roku 2020".

W dokumencie jest mowa o wspieraniu zrównoważonego rozwoju ośrodków miejskich, który miałby być zrealizowany m.in. przez "zreformowanie systemu podatku od nieruchomości". W nawiasie znajduje się propozycja: "np. poprzez wprowadzenie podatku od wartości nieruchomości ad walorem lub podatku zależnego pośrednio od wartości nieruchomości".

"Ta propozycja mówi o tym, że rząd będzie próbował wprowadzić podatek od wartości nieruchomości, który powszechnie jest nazywany podatkiem katastralnym" - uznał Szmit.

Wyliczył, że przyjęcie 1 proc.

stawki podatku katastralnego spowoduje, w przypadku mieszkania o wartości 300 tys. zł, za które obecnie podatek wynosi rocznie od 100 do 200 zł, wzrost podatku wyniesie do 3 tys. zł.
"W przypadku domu jednorodzinnego stawka podatku od nieruchomości wynosi 500-600 zł. Po wprowadzeniu podatku mogłoby to sięgnąć 7 tys. zł" - uważa poseł PiS.

Według Szmita, podatek katastralny uderzy w szczególności w osoby o niskich dochodach, które "przez pokolenia budowały swoje domy, składały się na mieszkania, wykupywały mieszkania komunalne" i w ludzi młodych.

Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak wysłał pismo do premiera Donalda Tuska, w którym zwraca się do niego o wycofanie się z pomysłu wprowadzenia nowego podatku. Zwraca również uwagę, że termin przeznaczony na konsultację dla samorządów jest za krótki i powinien być przedłużony.

Wiceminister rozwoju regionalnego Marceli Niezgoda komentując stanowisko PiS zapewnił, że "z założeń Krajowej Polityki Miejskiej nie wynika wprowadzenie nowego podatku".

"Istniejący podatek od nieruchomości jest jednym z narzędzi mogących przyczyniać się do realizacji polityki miejskiej. Przedstawione przez MRR Założenia KPM w żadnym wypadku nie przesądzają czy i w jakim kierunku powinny pójść zmiany w systemie tego podatku. W tym zakresie nie poczyniono żadnych wiążących ustaleń" - zaznaczył wiceminister.

Jak tłumaczył, krótszy czas na zgłaszanie uwag do tego dokumentu ("Założenia Krajowej Polityki Miejskiej") wynika z tego, że zawiera on jedynie kierunkowe propozycje, będące podstawą do opracowania projektu Krajowej Polityki Miejskiej, która - zaznaczył - jako dokument strategiczny, również będzie poddawana szerokim konsultacjom społecznym.

MRR liczy - zaznaczył Niezgoda - że w toku konsultacji wypracowane zostaną takie rozwiązania, które będą stanowiły optymalną odpowiedź na wyzwania stojące przed obszarami miejskimi.

czwartek, 7 czerwca 2012

Trochę prawdy o Waltherze Rathenau i odznaczeniu jego imienia

Wystarczy pogrzebać odrobinę więcej.
zacznijmy do postaci Walther'a Rathenau
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Walther_Rathenau) - był to niemiecki
minister spraw zagranicznych w latach 20 XX wieku. Najważniejszą
rzeczą jaką zrobił, było podpisanie z Rosją traktatu w Rapallo
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Uk%C5%82ad_w_Rapallo), który był
skrajnie niekorzystny dla Polski, ponieważ w skrócie mówił o wzajemnym
zbrojeniu się (część tajna) Rosji i Niemiec, co z racji położenia
geograficznego Polski - wiadome było do czego doprowadzi. Sam układ,
(nie mówiąc już o części tajnej!) wywołał bardzo duże niepokoje w
Polsce. Tu masz więcej trochę na ten temat:
http://edukacja.gazeta.pl/edukacja/1,124765,6972349,Uklad_z_Rapallo.html
Dlaczego o tym piszę? Otóż dlatego, że uważam za skrajnie
patologiczne, żeby premier Polski przyjmował z rąk kanclerz Niemiec
odznaczenie imienia WALTHERA RATHENAU!
http://niezalezna.pl/29259-donald-tusk-wygwizdany-w-berlinie
Chyba nikt tu nie zauważył tego absurdu! Jak?! Jak można coś takiego zrobić?
Tusk dostał odznaczenie za " wybitne osiągnięcia w polityce
zagranicznej, a konkretnie za zasługi na rzecz pogłębienia integracji
europejskiej oraz dialog między Polską i Niemcami.", czyli zupełnie
słusznie, bo osiągnięcia Tuska na tym polu są faktycznie wybitne, ale
z korzyścią jedynie dla Niemiec, a ze stratą dla Polski.

sobota, 5 maja 2012

FBI chce łatwego inwigilowania internautów, proponuje zmiany w prawie

Federalne Biuro Śledcze chce przeforsować zmiany w prawie pozwalające na łatwe podsłuchiwanie internautów korzystających z popularnych usług VoIP, komunikatorów i serwisów pocztowych. FBI zwróciło się już do Facebooka, Google, Microsoftu oraz innych gigantów IT z prośbą, by nie sprzeciwiali się stanowieniu nowego prawa.
Najnowsza propozycja FBI budzi najgorsze skojarzenia i przywodzi na myśl rzeczywistość rodem z „Roku 1984” Orwella. Otóż Biuro chce zmusić twórców serwisów społecznościowych, komunikatorów, usług VoIP i serwisów pocztowych, by umieścili w swoich produktach luki typu backdoor, dzięki którym FBI mogłoby w łatwy sposób podsłuchiwać w czasie rzeczywistym internautów. Biuro argumentuje, że jest to konieczne do sprawnego zwalczania przestępczości. Jak zauważył serwis CNET, największe firmy IT wykazują daleko idącą powściągliwość i raczej nie komentują prośby FBI. Szczególnie zakłopotani propozycją nowych regulacji są twórcy narzędzi do szyfrowania komunikacji w Sieci. Jeżeli FBI zmusi twórców usług takich jak Zfone do umieszczenia w nich backdoorów, ich dalsze istnienie może być pozbawione sensu. W reakcji na plany FBI stowarzyszenie TechAmerica skupiające firmy sektora IT takie jak HP, eBay, IBM i Qualcomm już zapowiedziało, że będzie lobbować przeciwko nowym regulacjom.
Wygląda na to, że amerykańskie agencje państwowe są uparte i zrobią wszystko, by móc w jak największym stopniu kontrolować Internet. Z ACTA nie wypaliło, czas więc na kolejną próbę ukrócenia wolności Sieci. Miejmy nadzieję, że i tym razem społeczność internautów nagłośni sprawę i nowe regulacje nie wejdą w życie.

czwartek, 3 maja 2012

700 mln dolarów dla 50 osób

"LA Times" wraca do bulwersującej historii bankructwa banku Lehman Brothers, która rozpoczęła lawinę spadków na światowych giełdach jesienią 2008 roku. 
Z dokumentów, do których dotarł dziennik wynika, że tuż przed upadkiem banku kadra zarządcza wypłaciła sobie gigantyczne premie: w sumie prawie 700 mln dolarów dla 50 osób. Czołówka otrzymała od 8. do 51. mln dolarów w gotówce, akcjach i innych formach.
Wielu ekspertów podnosi brwi ze zdziwienia. Birian Foley mówi - To nie była kwestia pięciu czy sześciu ludzi, którym dużo zapłacono. Liczby są tym bardziej szokujące, że menedżerowie musieli sobie zdawać sprawę z fatalnej kondycji ich firmy, ale nie powstrzymało to ich od wydrenowania z gotówki kasy banku.
Amerykański nadzór finansowy SEC wciąż prowadzi śledztwo.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Strona z recenzjami

Dzisiaj ruszyła moja strona z recenzjami, zapraszam:

jck.com.pl

Kpina zwana T-mobile

Od kilku dni dostępna była aktualizacja do Androida 4.0.3 dla posiadaczy brandowanych telefonów Galaxy S II sieci T-Mobile. Była, ponieważ została już zablokowana przez Samsunga.
Jak można wyczytać na społecznościowym serwisie T-Mobile, operator testował pechowe oprogramowanie od 16 kwietnia, a od 25 kwietnia stopniowo pojawiały się monity o dostępnej aktualizacji u klientów tego operatora. Równie szybko zaczęły pojawiać się skargi klientów, których telefony zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Okazało się, że na aktualizacji ucierpieli przede wszystkim klienci sieci, którzy zakupili telefon ze zmodyfikowanym przez T-Mobile oprogramowaniem. Po przeprowadzonej aktualizacji telefony zaczęły się zawieszać i nie pomagało przeprowadzenie resetu do ustawień fabrycznych. Jedynym (chwilowym) sposobem było wyciągnięcie baterii telefonu i włożenie jej ponownie.
T-Mobile z początku nie dowierzał relacjom swoich klientów, zapewniając ich, że podobne zachowanie telefonów podczas testów nie miało miejsca. Dzisiaj aktualizacja została wstrzymana, o czym poinformował sam T-Mobile we wspomnianym wcześniej serwisie internetowym: Witajcie. Z powodu wystąpienia problemów ze stabilnością działania oprogramowania w wersji 4.0, możliwość aktualizacji została czasowo zawieszona przez firmę Samsung. Pozdrawiamy!. Pozdrowienia od operatora wpłynęły pozytywnie na zawieszające się Galaxy S II. Z relacji użytkowników wynika, że według Samsunga winę za niestabilne działanie urządzenia ponosi T-Mobile i ich autorskie oprogramowanie. Użytkownicy pechowych modeli kierowani są do serwisów, które — jak piszą klienci — aktualizują telefony do „wolnorynkowego” Androida 4.0.3.
Kupując telefon u operatora warto sprawdzić, czy konkretny model posiada zainstalowane aplikacje od operatora. Czasami lepiej kupić wersję pozbawioną modyfikacji, aby cieszyć się mniej problematycznymi aktualizacjami. Zdarza się tak, że te z pozoru użyteczne programy mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. O ile producenci smartfonów powoli akceptują oczekiwania swoich klientów jeśli chodzi o wydawanie nowych wersji oprogramowania dla ich urządzeń, o tyle operatorzy czasami nie są odpowiedni przygotowani do udźwignięcia procesu aktualizacji — jak widać tydzień testerom operatora nie wystarcza, aby zauważyli zawieszania się urządzeń. Innym i może mniej problematycznym rozwiązaniem byłaby rezygnacja operatorów z doinstalowywania wątpliwej jakości własnych aplikacji.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Żarówka Phillipsa, która wystarczy na 20 lat

Fot. Phillps
Fot. Phillps
Genialny wynalazek spopularyzowany przez Thomasa Edisona czeka kolejna rewolucja, a przynajmniej tak wyobraża to sobie Phillips. Znana firma zaprezentowała ambitny projekt żarówki, która ma być bezkonkurencyjna. To, że będzie świecić dłużej, już wiemy, ale czy również taniej?
W 2007 roku kongres Stanów Zjednoczonych ogłosił konkurs na żarówkę, która miała zastąpić te obecnie używane na co dzień. Tradycyjne żarówki są po prostu mało wydajne, dlatego też na wynalazcę lepszego zamiennika czekała nagroda 10 milionów dolarów. Zwycięzcą okazał się Phillips, a jego dzieło możecie oglądać na zdjęciach.
Fot. Phillps
Model zaprezentowany przez znaną firmę daje światło porównywalne do 60-watowej żarówki, ale zużywa jedynie 10 watów. Jednocześnie żarówka jest bardzo wytrzymała, ponieważ potrafi świecić nieustannie przez 30 tys. godzin. Jeśli używać jej 4 godziny dziennie, wystarczyłaby spokojnie na 20 lat. Niestety trzeba za nią sporo zapłacić, bo aż 60 dolarów. Phillips zapowiada różne rabaty na jej zakup, dzięki którym cena w sklepie będzie mniejsza nawet o połowę.
Problem polega na tym, że obecnie używane świetlówki kompaktowe są niemal tak wydajne jak wspomniany „rewolucyjny wynalazek”, jednak ich cena jest znacznie niższa. Nowy produkt Phillipsa może się okazać jedynie ciekawostką, bo konsumenci i tak wybiorą tańszą alternatywę, nieważne, czy im się to bardziej opłaci w dłuższej perspektywie czasu.
Fot. Phillps

sobota, 7 kwietnia 2012

I jedziemy dalej...

W sprawie SOPA (Stop Online Piracy Act) — kontrowersyjnego projektu ustawy antyamerykańskiej, który powstał w Stanach Zjednoczonych — cisza. Ale to cisza przed kolejną burzą, bo chmury już się zbierają za Oceanem…
Biały Dom zorientował się, że z protestującymi internautami nie wygra, i zdecydował się nie popierać SOPA. Jednak szef MPAA (Motion Picture Association of America), Christopher Dodd, twierdzi, że debata na temat SOPA nie jest jeszcze skończona. Jego zdaniem właściciele praw autorskich muszą w końcu dojść do porozumienia ze światem technologii. Dodd na wszelki wypadek nie odpowiedział jasno na pytanie, czy rozmowy w sprawie SOPA są obecnie prowadzone. Z jego wypowiedzi można jednak wysnuć wniosek, że tak, co oznacza, że debata z politykami jest prowadzona za zamkniętymi drzwiami i bez kamer. Naprawdę nie można inaczej?
Przy tej okazji przypomnę jeszcze o TPP (Trans Pacific Partnership) — międzynarodowej umowie podobnej do ACTA. Według analityków porozumienie to może być groźniejsze, niż ACTA, gdyż narzuca ono rozwiązania prawne tam, gdzie ACTA jeszcze pozostawia pewną dowolność. Niestety analiza TPP opierała się na propozycjach Stanów Zjednoczonych związanych z TPP, gdyż dokument i negocjacje są tajne. Wiadomo natomiast, że TPP narzuci państwom, które podpiszą porozumienie, prawne „zachęcanie” dostawców usług do współpracy z posiadaczami praw autorskich. I tak, w miejscu, gdzie ACTA zaledwie dopuszcza przekazanie danych osobowych domniemanego „pirata” wytwórni filmowej, TPP to działanie zwyczajnie narzuci. Informacje na temat tego aktu można znaleźć na InfoJustice, który przeprowadził analizę. Tymczasem Stany Zjednoczone znów starają się negocjować po cichu.
Regulacje w kwestii własności intelektualnej są potrzebne, ale nie tędy droga. W takiej debacie nie tylko politycy i wytwornie są stronami, wciąż zapomina się o zwykłych użytkownikach Internetu. Wciąż mam wrażenie, że ktoś (MMPA?) próbuje podzielić internautów (a nawet całe kraje!) na robiących legalne zakupy w sieci i bezwstydnych piratów. A Internet to nie supermarket, gdzie można coś kupić lub ukraść — to przede wszystkim medium komunikacyjne obejmujące cały świat i zacierające wiele granic. Poza tym, nie wyobrażam sobie, jak można przekonać obywateli do ustawy, jeśli przy każdej okazji odmawia się udzielania im informacji na jej temat. Takie działania zniechęcą ludzi nawet do sprawiedliwego i uczciwego aktu.

czwartek, 29 marca 2012

Zwłoki w walizce na placu zabaw

MAKABRYCZNE ODKRYCIE W SANKT PETERSBURGU

Zwłoki w walizce na placu zabaw
Fot. Wikipedia Nicolai Sydorov CC 0Rosyjska policja dokonała makabrycznego odkrycia
Makabrycznego odkrycia dokonano w czwartek w Sankt Petersburgu. Policjanci, zaalarmowani przez mieszkańców, znaleźli zwłoki starszej kobiety zapakowane w walizkę porzuconą na placu zabaw dla dzieci.
Policję zawiadomili mieszkańcy ulicy Dybenko, którzy znaleźli na dziedzińcu między blokami podejrzaną walizkę. Jak poinformowała policja, w środku znajdowały się zwłoki około 70-letniej kobiety.

W sprawie trwa już śledztwo.

Kolejna makabryczna zbrodnia? 

Sprawa jest głośno komentowana, zwłaszcza, że w poniedziałek w Moskwie również odnaleziono walizkę, w której było poćwiartowane ciało bez głowy. Zwłoki należały do 30-letniej kobiety. Dzień później odnaleziono jej głowę, w worku.

Policja w sprawie z Moskwy zatrzymała mężczyznę, który przyznał się do zabójstwa.

środa, 7 marca 2012

Złodzieje atakują znowu

3 złote i 20 groszy zapłacimy za bilet jednorazowy i 4 złote za godzinny - informuje Radio Kraków.
Krakowscy radni uchwalili nowe ceny biletów komunikacji miejskiej. Radni zgodzili się więc z propozycją prezydenta, która zakładała podwyżkę o 40 groszy.
Oprócz tego w ofercie krakowskiej komunikacji miejskiej pojawi się nowy bilet dwuprzejazdowy. Będzie kosztował 6 złotych i będzie go można skasować dwa razy. Podwyżki wejdą w życie w ciągu miesiąca.
Co istotne - zmiany nie dotkną posiadaczy biletów okresowych. To ukłon miasta w stronę stałych klientów MPK, którzy stanowią ponad 70 procent wszystkich pasażerów.
Nowe ceny biletów wzbogacą miejską kasę o 10 milionów złotych rocznie.
Krakowianie ostatnią podwyżkę przeżyli w zeszłym roku. Do sierpnia minionego roku przejazd jednorazowy kosztował 2,50. Była to pierwsza podwyżka od kilku lat.