Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 sierpnia 2011

Recenzja Panasonic Toughbook CF-29

Od dzisiaj nowe recenzje będą umieszczane na osobnym serwerze www, dzisiaj recenzja Panasonic Toughbook CF-29, tutaj: http://81.186.239.142/reviews/panasonic_cf-29/

środa, 25 maja 2011

Lenovo T420 - Recenzja

Lenovo T420

Testowana konfiguracja:

Typ:4178A49
Chipset:Intel QM67
Procesor:i7 2620M 2.70Ghz (Platforma Sandy Bridge)
Karta graficzna:NVIDIA NVS 4200M (1024mb ddr3) [dedykowana]
Intel HD Graphics [zintegrowana]
Pamięć ram:4gb ddr3
Dysk twardy:Seagate ST9500420AS, 500GB 7200obr/min
Karta dźwiękowa:Conexant D330
Matryca:14,0” HD+, LED, 1600x900, matowa
Złącza:4x USB 2.0 (w tym: 1x zintegrowane z eSATA i 1x Powered USB)
1x eSATA (zintegrowane z USB 2.0)
1x DisplayPort
1x Express Card/34
1x czytnik kart SD
1x mini FireWire
1x Rj45
1x VGA
1x Audio Input/Output (3,5mm jack)
Napęd optyczny:Optiarc DVD RW AD-7710H
Łączność:Intel 82579 LM Gigabyte Network Connection (10MBit)
Intel Centrino Ultimate-N 6300 AGN (agn)
Thinkpad Bluetooth 3.0 Bluetooth
Inne:Podwójny mikrofon
Kamerka 720p HD
Bateria:55++, 9-cell (powiększona)
Wymiary:30.5 x 340.5 x 233 mm
Waga:Z baterią: 2,37 kg
Bez baterii: 1,88 kg
System:Windows 7 Professional 64x


Wstęp:
ThinkPady są komputerami jedynymi w swoim rodzaju - wyrobiona lata temu stylistyka jest utrzymywana w biznesowej prostocie, pomimo zmian mody, na które rynek komputerowy jest równie podatny jak każdy inny. Matowa, czarna, pancerna wręcz obudowa, duże, metalowe zawiasy, sztywna klawiatura bez zbędnych udziwnień oraz matowa matryca – to wszystko składało się na synonim solidności, jakim zawsze była marka firmowana najpierw przez IBM, a od 2005 roku przez Lenovo (oczywiście były wpadki, takie jak błyszczące SL400). T420 jest nowym, flagowym ThinkPadem, powinien więc być przykładem doskonałości (cena tego modelu na stronie Lenovo to 1429$). Teraz przekonajmy się sami.

 

Obudowa:
Obudowa wykonana jest z czarnego, matowego plastiku, jednak różni się on odrobinę fakturą na poszczególnych elementach: osłona matrycy zrobiona jest z tworzywa przypominającego lekko gumę (jest to tak naprawdę włókno szklano-węglowe) i jest bardziej podatna na zabrudzenia (łatwo łapie otarcia pozostawiając trudny do usunięcia ślad – domena chyba całej rodziny „T”) niż reszta. Pulpit roboczy zrobiono z bardziej chropowatego i łatwiejszego w utrzymaniu czystości plastiku, który jednak wydaje się troszkę za bardzo uginać. Spód natomiast wykonano z jakby trochę porządniejszych materiałów, bardziej sztywnych, i zdecydowanie estetyczniejszych. Wygląd obudowy nie wprowadza wielu zmian względem T410s. Na plus trzeba zaliczyć solidniejsze zawiasy, (nie żeby można coś było zarzucić T410s, jednak w T420 są one szersze i mam wrażenie, że troszkę lepiej działają) komputer można otworzyć jedną ręką, jednak nie są też za luźne, utrzymują matrycę we wzorowej pozycji. Powrócono także do osadzenia baterii z tyłu obudowy, zamiast na przedzie od dołu, jak w T410s (a wcześniej chyba w x300, jako pierwszym), co jak wiadomo ma swoje plusy i minusy. Jako pozytywny aspekt trzeba zaliczyć możliwość instalacji dużych i 9-komorowych baterii. Balans ciężkości jest także lepszy (umiejscowiony z tyłu jest wygodniejszy w noszeniu), jednak osadzenie takie wiąże się też ze znacznymi luzami, zwłaszcza, że od wprowadzenia modeli T60 zrezygnowano z blokowania (i tak chybotających się) baterii dwoma zatrzaskami na rzecz pojedynczego, co doprowadziło do jeszcze większych luzów (a w przypadku z61t nawet do wyłączania się komputera przy przenoszeniu!). T420 również ma ten problem, może w trochę mniejszym stopniu, jednak bateria waży swoje i z całą pewnością pod wpływem czasu luzy z tyłu się pogłębią. 


Osprzęt:
Klawiatura - znacznie lepsza od tej zamontowanej w T410s. Raz, że przyjemniejsza w dotyku (bardziej matowa, trochę jaśniejsza), a dwa, że sztywniejsza. W modelu T410s klawiatura lekko się ugina, zwłaszcza przy krawędziach, w T420 problem nie występuje, albo występuje w stopniu znacznie mniejszym. Skok klawiszy i opór jest idealny, taki jak powinien być, by zapewnić idealny komfort pisania. 
Touchpad – ja osobiście nie przepadam za chropowatymi płytkami dotykowymi, jednak te markowane przez Lenovo od pewnego czasu zbierają bardzo dobre opinie. Może po prostu wymaga to przyzwyczajenia?
Trackpoint – mały czerwony guziczek na środku klawiatury. W skrócie, (ponieważ opis działania zawarty jest w każdej recenzji, każdego ThinkPada i od czasów T21 jest dokładnie taki sam) bardzo precyzyjne i wygodne narzędzie wskazujące, które w zestawieniu z trzema dodatkowymi przyciskami zaraz poniżej klawiatury tworzy zestaw, dla którego wielu użytkowników zrezygnowało z touchpada. 



Łącza:
Generalnie poprawnie, jednak mogło by być lepiej. Wszystkie porty ulokowano na bocznych ściankach i z tyłu obudowy, zostawiając przód całkowicie wolny.


Z lewej strony, za otworem wentylacyjnym: VGA, Rj45, a dalej w jednej kolumnie: u góry - Display Port (i tutaj muszę się nie zgodzić z panią Martiną Osztovits piszącą recenzje dla notebookcheck (wersja angielska, wersja polska), będę się upierał, że nie jest to USB 2.0, a jednak Display Port) i na dole – USB 2.0.


Z tyłu znajdują się: wejście zasilania, a dalej Powered USB 2.0 (duży plus, port ten jest pod napięciem nawet jak komputer jest wyłączony, co umożliwia wygodne ładowanie telefonu, czy innych urządzeń usb, jedyny wymóg – komputer musi być podpięty do zasilania sieciowego) i Mini Firewire.

 


Prawa strona: Kensington Lock, USB 2.0, pod nim USB 2.0 / eSata Combo port, ExpressCard/34, czytnik kart 4 in 1, wyłącznik wifi i przy samej krawędzi Audio (input/output combo), które zdecydowanie lepiej pasowałoby po lewej stronie, tutaj stanowi przeszkodę w operowaniu myszką (to samo dotyczy złącza eSata, które raczej powinno znaleźć się albo z tyłu, albo po lewej stronie. 

 

Na pulpicie roboczym znajduje się czytnik linii papilarnych, a na obudowie matrycy, dokładnie pośrodku, pomiędzy 2 mikrofonami wkomponowanymi w ramkę, kamera 720p, oraz światełko (nie tak praktyczne, jak podświetlana klawiatura, ale ratuje sytuację, zwłaszcza, że świeci na jasny biały kolor). 


Od spodu znajduje się port stacji dokującej, co jest olbrzymim plusem ThinkPadów (mimo, że ceny tych stacji są niekiedy astronomiczne(dla przykładu: 269,99$ (Lenovo)), gdyż stacje te w bardzo dużym stopniu podnoszą funkcjonalność laptopów zapewniając np. dodatkowe porty Display Port, Usb, DVI, czy chociażby Audio Input i Output w osobnych gniazdach. Wielkim rozczarowaniem jest brak USB 3.0, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe komputerze aspirującym do zaistnienia jako high-end biznesowej półki. Ciekawym rozwiązaniem jest przesunięcie napędu optycznego bliżej przedniej krawędzi, co jest rozwiązaniem dobrym, pozwalającym na umiejscowienie portów usb z samego tyłu. Nie mogę się też przekonać do 2in1 audio, nie wiem, czy jest to kwestia oszczędności miejsca, ale liczba faktycznie kompatybilnych z tym standardem urządzeń jest niewielka, więc listuję to jako minus.

Obraz:
Względem T410s zmieniono nieznacznie rozmiar matrycy z 14,1” na równe 14,0” oraz zwiększono rozdzielczość z 1440x900 na 1600x900. Zmiana ta wywołała jednakże jeden negatywny aspekt, a mianowicie dolna ramka jest wyraźnie grubsza od tej w T410s, co wygląda nieco topornie. Patrząc na nią nie można pozbyć się wrażenia, że od laptopa 15” komputer różni się jedynie wielkością samej matrycy (podobny efekt występował w SL410/SL510, gdzie wymiarowo różnica komputerów była niewielka, jedynie zmniejszono matrycę), co jakby mija się trochę z ideą „czternastek”, które miały być z założenia lżejsze i mniejsze, bardziej mobilne. Na plus: matowa, wysoka rozdzielczość, duża iluminacja (obraz jaśniejszy niż T410s), na minus, lekko blade kolory (zwłaszcza czarny). Kąty w poziomie zdecydowanie lepsze niż w pionie, generalnie zadowalająco. 

Wpływ na otoczenie:
Hałas
T420 jest notebookiem cichym. Nawet pod obciążeniem wiatrak jest ledwo słyszalny. Oczywiście najgłośniej jest podczas używania napędu, jednak różnice w decybelach nie są duże, a odgłos zupełnie ginie w szumie biura.

Ciepło
Jest dobrze, grzanie jest umiarkowane, nawet w okolicach dysku twardego, i nawet podczas dużego i długotrwałego obciążenia.

Głośniki
Jak każdy ThinkPad, T420 jest urządzeniem biurowym, więc nie kładziono nacisku na dobrą jakość dźwięku. Głośniki umiejscowione są w systemie stereo, po bokach klawiatury. Dają wyraźny i głośny dźwięk, ale jest on jednak płytki i lekko metaliczny. Jednak do zastosowań biurowych w zupełności wystarczający.


Podzespoły:
Lenovo wyposażyło testowany model w najnowocześniejszy procesor z platformy Sandy Bridge. i7 2620M został zbudowany w technologii 32nm i 64bitowej infrastrukturze. Posiada 2 rdzenie fizyczne pracujące w technologii Hyper-Threading, co daje w sumie 4 wątki logiczne, każdy pracujący z częstotliwością zmienną dynamicznie (Turbo-Boost) 2,7-3,4 GHz. Dokładna specyfikacja: intel.
Dedykowana karta graficzna to Nvidia NVS 4200M. Pomimo 1024mb ramu w ddr3 nie jest to najwydajniejsza jednostka, jednak dalej nie jest to komputer multimedialny, a biurowy, więc taka karta jest nawet przerostem formy nad treścią i w mojej opinii jedynie generuje koszt całości. Recenzja karty tutaj: notebookcheck
Miłym aspektem jest zainstalowanie 4gb ramu w jednej kości, pozostawiając jeden slot wolny. Szkoda tylko, że oba sloty nie są umiejscowione od dołu obudowy, trzeba więc zdjąć klawiaturę, by dostać się do drugiego. 4Gb już jednak na dzisiejsze standardy tej klasy komputerów to zdecydowanie za mało, szkoda więc, że do ceny trzeba doliczyć jeszcze koszt dodatkowej kości. 
Rozczarowuje natomiast dysk. Brak SSD w tym sektorze komputerów należy uznać za rzecz dziwną i bardzo ujemnie wpływającą zarówno na szybkość działania systemu (Lenovo jeszcze na początku roku na CES 2011 obiecywało drastyczne skrócenie czasu bootowania systemu (nawet poniżej 10s dla Ideapadów), szkoda więc że tutaj minięto się z technologią), jak i na wagę całości (ale o tym później). Co prawda w T410s również nie umieszczono dysku SSD, to jednak rozwiązano to w taki sposób, że zmniejszono dysk do rozmiarów 1.8”, co sprawiło że konstrukcja była smuklejsza i lżejsza. Tutaj zainstalowano Seagate ST9500420AS, 500GB 7200obr/min.

 

Podsumowanie:
T420 nie wyróżnia się niczym na tle innych ThinkPadów, jest logiczną kontynuacją upgrade'u podzespołów i utrzymania tego, co w Lenovo dobre. Na plus wypada matryca, rozmieszczenie portów, bardzo wydajny procesor, wolny slot ramu oraz rzeczy, które zawsze wypadają na plus w ThinkPadach, czyli: sztywna, wygodna klawiatura, touchpad i trackpoint, generalnie wytrzymała i solidna konstrukcja i rewelacyjne zawiasy. Dobrze wypada też emisja ciepła i hałasu. Miłym aspektem jest też obecność Powered USB. Jako minus: rażący brak portu USB 3.0, brak dysku SSD, skumulowane w jedno gniazdo Audi in/out i jak na laptop tej klasy – duża waga i gabaryty (dzisiejsze standardy są jakie są, Apple swoim Macbookiem Air wyznaczyło kurs dla sektora biznesowego na smukłość i lekkość, a na tym tle t420 wygląda jak duży krok w tył przy zestawieniu go chociażby z T410s, nie wspominając o takich konstrukcjach jak dopiero bardzo nieśmiało pokazujący się na rynku Lenovo X1).

   


autor: Przemysław Czajkowski - jck
korekta: Arleta Orłowicz - vexgirl 
Pierwsze zdjęcie na stronie pochodzi z serwisu: gadgetpicture.com
Wszystkie pozostałe są mojego autorstwa i zapraszam do ich kopiowania i powielania.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Recenzja Lenovo Y530

Lenovo Y530

Specyfikacja:
Procesor:
Intel® Core™2 Duo CPU T6600 @ 2.20 GHz
Pamięć:
4GB DDR3
Karta grafiki:
NVIDIA GeForce 9600M GS - 1024 MB
Matryca:
15,4 cali 16:10, 1280x800 pikseli
Dysk twardy:
500 GB - 5400 rpm
Karta dźwiękowa: 
Realtek ALC888
Złącza:
1 ExpressCard/54, 3 USB, 1 FireWire, 1 VGA/D-Sub, 1 HDMI, Motorola SM56 modem, 1 blokada Kensingtona, gniazda audio: wejście mikrofonowe, wyjście słuchawkowe, czytnik kart: SD, MMC, xD, MS, MS Pro
Łączność:
Broadcom NetLink Fast Ethernet (10/100MBit), Intel Wireless WiFi Link 5100 (abgn), Bluetooth
Napęd optyczny:
Optiarc DVD RW AD-7560S
Wymiary:
35,6mm x 361mm x 261,6mm
Waga:
3.008 kg zasilacz: 0.324 kg
Akumulator:
58 Wh litowo-jonowy, Lenovo, 6-komorowa

Kawałek historii:
Po przejęciu działu notebooków z rąk IBM przez Lenovo w 2005 roku, wszyscy chyba zauważyli spadek jakości, dotąd renomowanej marki. Coś, co dotąd było synonimem trwałości, zaczęło powoli staczać się ku upadkowi i widać to na każdym kroku (Lenovo nie wyróżniają się już teraz zbytnio z pośród Asusów, czy HP’ków). Dzisiaj Lenovo jest jednym z bardziej innowacyjnych producentów sprzętu, kładąc duży nacisk na nowe i nie badane dotąd technologie, jednak jakościowo pozostawiając sporo do życzenia. Troszkę inaczej sprawa się ma w sektorze biznesowym, gdzie Lenovo dostało na tacy od IBM ThinkPady, jednak nawet tutaj widać spadek jakości, szczególnie na wykonaniu (po osławionych i będących na granicy doskonałości T42, T43, jeszcze przed przejęciem, przyszła pora na T60 i T61, gdzie widać już wyraźnie znacznie tańszy, bardziej łamliwy plastik). Zaczęto inwestować w komputery na tak zwanym „pograniczu” multimedialności, czego wynikiem jest seria SL, która jest co prawda markowana jest logiem ThinkPadów, jednak już na standardzie widać znacznie gorsze wykonanie, błyszczącą matryca, błyszczącą klapa… (SL510 już trochę lepiej, zrezygnowano z lakierowanej klapy i lepiej rozmieszczono porty, jednak „słaby” plastik dalej pozostał) Oczywiście, jest też górna półka, od R500, poprzez T500, aż do W500, a także seria X (w większości bardzo udane modele, x300, x201), jednak ceny tych pozycji są hmm… dość wygórowane. 
Gdzieś w między czasie pojawiła się także seria Y (a także U, S, Z), IdeaPady. Komputery typowo multimedialne, niekoniecznie tak highendowe jak serie biznesowe, na które oczywiście producent kładzie największy nacisk, jednak zdecydowanie lepsze niż budżetowe serie G. W tym momencie na rynku (oczywiście w bardzo wielu odmianach sprzętowych) są generalnie dwie pozycie, Y530 (produkcja już została zakończona), oraz rozwijany Y550 (oraz nowszy, jednak bliźniaczo podobny Y560). Ja wybrałem, pomimo niewielkiej różnicy cenowej, oraz tego, że Y550 jest konstrukcją z lepszymi parametrami Y530. Dlaczego? Przede wszystkim konstrukcja. Y530 jest (to jest informacja niesprawdzona, tak zwanie „zasłyszana”) oparty na ostatnim projekcie obudowy opracowanym jeszcze przez IBM. Jest to obudowa (i teraz już piszę z doświadczenia) bardzo solidna, ciężka (ponad 3kg), może nie śliczna, ale bardzo praktyczna i naprawdę przemyślana. Przy podnoszeniu nic nie skrzypi (pomijając tylko prawą stronę, przy napędzie, gdzie chyba każdy notebook trochę chrupnie), wszystko jest idealnie spasowane, nic nie odstaje. Rozmieszczenie portów chyba nie mogło być lepsze (dokładniej o portach będę pisał niżej), no i sensowne parametry sprzętowe sprawiają, że jest to moim zdaniem jeden z najlepszych uniwersalnych komputerów obecnie na rynku (w zasadzie kończących swój żywot rynkowy). Ma też oczywiście swoje minusy, jak np. matryca zamknięta za błyszczącą szybą, czy układ klawiatury, lecz o tym także poniżej.



Budowa:
Zdecydowanie jeden z najsolidniej wykonanych komputerów jakie widziałem (może spokojnie konkurować na tej płaszczyźnie z Dell’ami Latitude D820/830). Nic nie lata, nic nie stuka, wszystko ładnie przylega i ma się wrażenie, że laptop jest jedną masą (jedyny słaby punkt znajduje się z prawej strony, przy chwyceniu komputera prawą ręką, na wysokości napędu, plastik wyraźnie się ugina). Bardzo sztywna pokrywa matrycy (nie ma mowy o żadnych wychyleniach przy ciągnięciu za jakikolwiek z kantów, całość zachowuje wzorową sztywność) wykonana jest od góry z materiału przypominającego tworzywo (wygląda estetycznie, niestety pomimo tego, że się nie palcuje, brudzi się w sposób ciężko usuwalny, ze względu na chropowatą fakturę), ze srebrnym napisem Lenovo na środku. Po paru miesiącach użytkowania zawiasy pozostają bardzo stabilne, matryca nie opada, nie chodzi za twardo, tak w sam raz (zawiasy wydają się solidne). Matryca odchyla się o kąt 130 stopni, co jest zupełnie wystarczające (chyba, że ktoś przesiada się z ThinkPadów). Od wewnętrznej strony już nie tak bajkowo. Mimo, że producent deklaruje, że matryca jest matowa, to jednak z punktu widzenia użytkownika, nie ma to większego znaczenia, ponieważ oddziela go od niej błyszcząca szyba (mająca poprawić kolory, sprawiać wrażenie „większej matrycy” i chronić ją, natomiast w praktyce zmniejsza ona kąty widzenia, oraz generuje dodatkowe refleksy, co utrudnia, a czasem więc uniemożliwia pracę na zewnątrz). Dodatkowo, całość (matrycy) jest bardzo błyszcząca i podatna na palcowanie, co przy fakcie, że żeby otworzyć laptopa trzeba chwycić za ramkę, chociażby opuszkami palców sprawia, że jest brzydko „upalcowany” praktycznie cały czas na samej górze. Dodatkowo błyszczący materiał wręcz przyciąga kurz. Ciekawą innowacją jest umieszony pod matrycą z prawej strony wskaźnik naładowania baterii (trzeba się jednak porządnie pochylić, żeby odczytać stan, ponieważ jest on umiejscowiony dość głęboko, prawie pomiędzy obudową a matrycą), oraz dodatkowe dwa głośniczki, mniej więcej na jej środku na dole. Na samym środku, nad matrycą umiejscowiono kamerę internetową 1.3M pikseli (włączyłem ją raz, więc nie jestem w stanie dużo o niej napisać, ale jakością nie powala, płynnością także).



Pulpit jest za to bardzo przyjemy, jest szeroki i wygodny, po obu stronach klawiatury znajdują się głośniczki, nad klawiaturą są przyciski dotykowe (rzecz niestety nie specjalnie praktyczna i irytująca wieczorami przy oglądaniu filmów, gdyż przyciski świecą cały czas na pomarańczowo). Obok umiejscowiono niebieskie kontrolki. Przycisków używam bardzo rzadko, prawie w ogóle, a przy zgaszonym świetle dają (wraz z kontrolkami i jeszcze klawiszem „Power on”) irytująco świąteczny wystrój choinki. Kolejność „światełek” (od lewej): wyłączenie dźwięku, programowalny „klawisz użytkownika”, przycisk Home Theater, dalej kontrolki stanu i dalej przyciski w dwóch opcjach (zmiana zestawu fizycznym klawiszem po prawej stronie) 1) klawisze kontrolujące multimedia (play/stop itd.) 2) klawisze odpowiedzialne za schematy dźwiękowe. Wokół klawiatury położono cienką warstwę aluminium, co wygląda ładnie, nie palcuje się, jest przyjemne w dotyku i z pewnością szybko się nie wytrze tak jak plastik. Dokładnie na środku znajduje się tochpad zupełnie normalnych rozmiarów, działający zupełnie dobrze i płynnie, bez zarzutu, palce nie ślizgają się, ani nie przywierają. 
Samą klawiaturę używa się przyjemnie, nie ugina się, jest sztywna, nie za twarda, skok nie jest zbyt głęboki, płytki mają dobry kształt, jednak mam parę uwag do ich rozłożenia: po pierwsze nie logicznie jest umieszczony przycisk delete, jako trzeci od prawej w górnym rzędzie (przecież z zestawu klawiszy insert, delete, prtsc, pause, delete używa się zdecydowanie najczęściej, więc powinien być w prawym górnym rogu, tak jak jest w większości HPków i tak jak już zauważyłem, poprawiono w Y550), oraz coś absolutnie idiotycznego, zintegrowanie klawiszy PgUp z Home oraz PgDn z End (Home i End jako funkcyjne) i umieszczenie przy strzałkach. Rozwiązanie straszliwie nie trafione.
Na samym dole po prawej stronie pulpitu znajdują się kolejne ozdoby choinkowe w postaci trzech niebieskich diod stanu (w ciemności komputer naprawdę wygląda przesadnie kolorowo).
Plastik od spodu wydaje się lepszy jakościowo od Y550 (i już na pewno dużo lepszy od np. Della Inspirona), jednak czas pokaże ile jest wart. Tradycyjnie dla Lenovo/IBM dostęp do podstawowych portów wewnętrznych (ram, karta wifi, itd) jest bardzo przyjazny i znajduje się pod jedną łatwo zdejmowaną klapką, pod drugą jest dysk. Pod spodem znajduje się także piąty głośnik, niskotonowy.



Rozmieszczeni portów. 
Uważam je za idealne i nie mam się do czego przyczepić. Od lewej od przodu: usb, hdmi, usb (rozwiązanie genialne i nie widziałem nigdzie, żeby było więcej stosowane, fakt umieszczenia hdmi pomiędzy portami usb pozwala na podpięcie dwóch dowolnie dużych urządzeń usb, a raczej rzadko będziemy używać jednocześnie hdmi jak i usb), nad nimi ExpressCard (zakryty solidnie wykonaną i idealnie spasowaną zaślepką), vga, wylot powietrza, rj45 zasilanie. Tył zakrywa matryca, prawa strona od tyłu: Kensington Lock, rj11, napęd optyczny, FireWire, usb, line-in, line-out. Przód, po lewej stronie, od lewej: włącznik wifi, slot na karty pamięci (również zasłonięty idealnie spasowaną zaślepką). Niczego nie brakuje (mogło by być jeszcze e-sata, ale nie uważam tego za konieczność), wszystko jest praktycznie i przemyślanie rozłożone.
Wyświetlacz (matryca ledowa) ma bardzo ładne i jasne kolory, lekko zimnawe miejscami, ale równomiernie rozłożone. Szkoda, że nie matowa, bo byłaby idealna. 
Głośniki dają dźwięk bardzo czysty, głośny i wyraźny (rozkład głośników: po jednym z obu stron klawiatury, kolejne dwa na środku zaraz pod matrycą, na środku, tuż za pulpitem, oraz jeden nisko-tonowy od dołu, czyli w sumie 5, jak na standard laptopów naprawdę bardzo dobre jakościowo, moim zdaniem (nie jestem audiofilem) porównywalne z Altekami.

Kultura pracy.
Laptop z decydowanie należy do komputerów cichych, bez obciążenia ledwo go słychać a na najwyższych obrotach wiatraka jego szum zupełnie wkomponowuje się w tło otoczenia. Słychać za to wyraźnie pracę napędu optycznego.
Lewa krawędź pulpitu grzeje się zdecydowanie bardziej (tam gdzie jest dysk twardy), lecz nie nadmiernie (tak jak np. Compaqi nc800), zupełnie akceptowalnie i w normie.
Bateria trzyma dość długo, spokojnie wystarczy na oglądnięcie filmu, albo jakieś 1h-1,5h grania w wymagającą grę (na bezczynności nie sprawdzałem). Nie zaobserwowałem problemu znanego z innych Lenovo (na pewno w R500), mianowicie nadmiernego zużycia baterii podczas stanu uśpienia.

Podsumowanie.
Uważam Lenovo Y530 za laptop bardzo udany, ale raczej (ze względu na swoje gabaryty, a przede wszystkim wagę) do zastosowania domowego, niż do pracy. Jest on solidnym sprzętem na lata (co się dopiero okaże), ale raczej na biurko, zdecydowanie nie do codziennego noszenia, bo jest po prostu za ciężki. Zupełnie dobrze radzi sobie z troszkę starszymi grami, spokojnie daje sobie rade także z programami graficznymi jak autocad (dla grafików jednak, ze względu na rozdzielczość matrycy (1280x800) konieczne będzie podpięcie osobnego monitora) jest wymarzony do multimediów, jednak liczne światełka mogą irytować podczas oglądania filmów. Polecam dla osób które chcą ramach np. oszczędności miejsca pozbyć się PC’a i zainwestować w uniwersalny laptop „do wszystkiego”.



autor: Przemysław Czajkowski - jck
zdjęcia zostały znalezione w googlach, jeżeli ktoś rości sobie do nich prawo, proszę o kontakt, z pewnością zostaną uszanowane prawa autorskie.

Recenzja HP G72

G72 zakończył długie poszukiwania laptopa wydajnego jak i ładnego (laptop dla kobiety, musi być stylowy), oraz solidnego, gdzie uplasował się jako logiczny kompromis cenowy pomiędzy Sony Vaio VPC-EB1M1E, Samsungiem R560, a Lenovo G560.

Ogólne wrażenia: komputer na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo solidny, ale to przez materiał, z którego został zbudowany, mianowicie bardzo ładnie "wzorkowany" plastik, mający imitować aluminium (dodatkowym atutem jest to, że nie ma mowy o tłustych śladach, materiał w ogóle się nie plcuje, za wyjątkiem ramki matrycy, która jest błyszcząca). Klapa domyka się przywierając dość nieźle do reszty obudowy, zawiasy również chodzą bez zarzutu (trzymają klapę bardzo stabilnie, nie ma mowy o otwarciu jej jedną ręką, nie będzie więc latać). Samej klapie natomiast brakuje trochę sztywności (co jednak jest cechą charakterystyczną dla prawie wszystkich dzisiejszych notebooków), wyraźnie ugina się zarówno przy nacisku na zamknięty komputer, od góry, jak i przy otwieraniu za jeden z rogów, nie nadmiernie jednak, jest znacznie solidniejsza od np. hp dv6 i w ogólnym rozrachunku, przy porównaniu wypada dość nieźle.

Rozmieszczenie portów jest dość sensowne, ale mogło by być lepsze, (lewa strona, od przodu: slot 5in1, line-in, line-out, usb, usb, rj-45, Hami, długa przerwa, VGA, tył jest pusty, klapa otwierając się zakrywa go, prawa strona od przodu: napęd optyczny, usb, zasilanie, kesnington-lock), mianowicie zasilanie zdecydowanie sprawdza się lepiej po lewej stronie obudowy, nie stanowiąc przeszkód dla osób praworęcznych w obsłudze myszki, a także kabel nie pląta się przy napędzie optycznym, oraz rozstaw usb po prawej stronie mógłby być trochę większy, ponieważ dalej ciężko będzie podłączyć 2 większe urządzenia (ideałem jest lenovo y530, gdzie pomiędzy portami usb znajduje się Hami). Oprócz tego rozkład jest w zupełności poprawny i niczego mu nie brakuje (co prawda nie ma e-sata czy pcmcia, ale są to rzeczy zupełnie nie niezbędne w codziennym, domowym użytkowaniu).

Rozkład klawiatury jest.. hm.. trochę nie ortodoksyjny z jednej strony, z drugiej jednak dość przemyślany: największą innowacją (szczególnie ciężką do akceptacji dla osoby posługującej się raczej klawiaturą niż myszką) jest umieszczenie klawiszy funkcyjnych (F1-F12) jako klawiszy funkcyjnych, czyli dostępnych wyłącznie z klawiszem "Fn", natomiast sterowanie notebookiem, czyli rozjaśnianie matrycy, volume up/down itd., znajdują się na tych przyciskach jako primary. Jest to uciążliwe np. w przypadku ALT+F4 (od teraz FN+ALT+F4), jednak jak się nad tym zastanowić to jest to logicznym rozwiązaniem, zwłaszcza, że raczej chyba odchodzi się od używania F?ów, a funkcje ważne dla funkcjonowania komputera, są łatwiej dostępne. 

Odnośnie klawiatur dalej, jest pełnowymiarowa, z wydzielonym blokiem numerycznym, szeroka i bardzo wygodna. Klawisze mają dość przyjemny skok, nie za płytki. Wygodnie umieszczono też klawisze Delete, Home i End (to chyba zaleta HP'ków, że wiedzą gdzie one powinny być, w przeciwieństwie do panów z Lenovo).

Touchpad również wymaga przyzwyczajenie, szczególnie dlatego, że nie czuć żadnej różnicy gdzie on się kończy, ponieważ zarówno faktura jak i poziom umieszczenia, zlewają się całkowicie z obudową. Wgląda to bardzo estetycznie, z funkcjonalnością może nieznacznie gorzej, wydaje się, że nie będzie problemów z przyzwyczajeniem się, zwłaszcza, że sam ruch odbywa się bardzo płynnie i dokładnie tak jak się tego oczekuje. Faktura tabliczki jest równie "wzorkowa", co reszta obudowy i dodaje wygody w użytkowaniu, ponieważ palec nie ślizga się, ale też nie przywiera, wzorek daje rozsądny opór, taki w sam raz.

Matryca (17,3"). No niestety błyszcząca (nie mogę zrozumieć odejścia od matryc matowych, które były nieporównywalnie praktyczniejsze). Świeci bardzo ładnie jak na matryce ledową przystało, rozdzielczość jest fantastyczna (1600x900), rozmiar znacznie ułatwia prace, a także (może przede wszystkim) sprawia, że oglądanie filmów stało się znacznie przyjemniejsze. Dodając do tego głośniczki stereo Altec Lansing, o naprawdę ładnym brzmieniu, dostajemy notebooka bardzo multimedialnego. 

Łączność. Dwie karty sieciowe, Ethernet oraz WiFi z trybem n-draft, to już standard, więc nie ma co się rozpisywać nad tym, nie ma ani modemu, ani bluetootha, co troszkę boli, ale liczę, że może jest łatwo dostępny slot do zamontowania go później, jeszcze nie sprawdzałem.

Bateria trzyma około 2h pracy, co jest wynikiem przyzwoitym, zwłaszcza mając na uwadze wymiary matrycy, lecz nie powalającym.

To teraz do wnętrza. Pod klawiaturą umieszono (w tej wersji urządzenia) procesor Intel core i3-330M (2,13GHz, 3Mb L2), bardzo wydajna jednostka, 4GB Ramu DDR3 (2x2GB), oraz kartę graficzną Radeon HD5430 z 512MB własnej pamięci (nie jest to demon, ale do troszkę starszych gier wystarcza w zupełności, Sims 3, NFS Shift zupełnie płynnie, gta 4 jeszcze nie sprawdzałem, ale nie spodziewam się cudów).

Kultura pracy jest na bardzo przyzwoitym poziomie, w cichym pokoju, podczas normalnej pracy leciutko słychać tylko wentylator, nawet w przypadku obciążenia. Komputer uważam za cichy. Głośny jest tylko napęd czasami, ale to już raczej nie do uniknięcia i jest domeną prawie wszystkich modeli. 

Generalnie uważam G72 za bardzo udany model, zarówno ładny, jak i wydajny, oraz sprawiający wrażenie solidności, jaki się okaże, zobaczymy za jakiś czas.