sobota, 5 maja 2012

FBI chce łatwego inwigilowania internautów, proponuje zmiany w prawie

Federalne Biuro Śledcze chce przeforsować zmiany w prawie pozwalające na łatwe podsłuchiwanie internautów korzystających z popularnych usług VoIP, komunikatorów i serwisów pocztowych. FBI zwróciło się już do Facebooka, Google, Microsoftu oraz innych gigantów IT z prośbą, by nie sprzeciwiali się stanowieniu nowego prawa.
Najnowsza propozycja FBI budzi najgorsze skojarzenia i przywodzi na myśl rzeczywistość rodem z „Roku 1984” Orwella. Otóż Biuro chce zmusić twórców serwisów społecznościowych, komunikatorów, usług VoIP i serwisów pocztowych, by umieścili w swoich produktach luki typu backdoor, dzięki którym FBI mogłoby w łatwy sposób podsłuchiwać w czasie rzeczywistym internautów. Biuro argumentuje, że jest to konieczne do sprawnego zwalczania przestępczości. Jak zauważył serwis CNET, największe firmy IT wykazują daleko idącą powściągliwość i raczej nie komentują prośby FBI. Szczególnie zakłopotani propozycją nowych regulacji są twórcy narzędzi do szyfrowania komunikacji w Sieci. Jeżeli FBI zmusi twórców usług takich jak Zfone do umieszczenia w nich backdoorów, ich dalsze istnienie może być pozbawione sensu. W reakcji na plany FBI stowarzyszenie TechAmerica skupiające firmy sektora IT takie jak HP, eBay, IBM i Qualcomm już zapowiedziało, że będzie lobbować przeciwko nowym regulacjom.
Wygląda na to, że amerykańskie agencje państwowe są uparte i zrobią wszystko, by móc w jak największym stopniu kontrolować Internet. Z ACTA nie wypaliło, czas więc na kolejną próbę ukrócenia wolności Sieci. Miejmy nadzieję, że i tym razem społeczność internautów nagłośni sprawę i nowe regulacje nie wejdą w życie.

czwartek, 3 maja 2012

700 mln dolarów dla 50 osób

"LA Times" wraca do bulwersującej historii bankructwa banku Lehman Brothers, która rozpoczęła lawinę spadków na światowych giełdach jesienią 2008 roku. 
Z dokumentów, do których dotarł dziennik wynika, że tuż przed upadkiem banku kadra zarządcza wypłaciła sobie gigantyczne premie: w sumie prawie 700 mln dolarów dla 50 osób. Czołówka otrzymała od 8. do 51. mln dolarów w gotówce, akcjach i innych formach.
Wielu ekspertów podnosi brwi ze zdziwienia. Birian Foley mówi - To nie była kwestia pięciu czy sześciu ludzi, którym dużo zapłacono. Liczby są tym bardziej szokujące, że menedżerowie musieli sobie zdawać sprawę z fatalnej kondycji ich firmy, ale nie powstrzymało to ich od wydrenowania z gotówki kasy banku.
Amerykański nadzór finansowy SEC wciąż prowadzi śledztwo.

Samsung Galaxy S3

W zasadzie nic dodać, nic ująć - wystarczy zobaczyć:
W ramach podsumowania, z najważniejszych rzeczy zwracających uwagę w pamięci zostaje hasło "zaprojektowany dla ludzi". Trzeba przyznać, że w kontekście mało intuicyjnego i pełnego niedoróbek Androida 4.0 napakowanego przy tym samsungowymi wodotryskami, a dodatkowo jeszcze większego niż w przypadku Galaxy S2 rozmiaru, brzmi to dość podejrzanie.
Jeśli chodzi o specyfikację techniczną, to w zasadzie potwierdziły się wcześniejsze przecieki - będzie ekran 4,8" o rozdzielczości 720p, będzie też czterordzeniowy układ Exynos o taktowaniu 1.4 GHz (który ma ponoć zredukować zapotrzebowanie na energię o 20%). Prezentacja w pierwszej części skupia się na tym, co osiągnięto dzięki oprogramowaniu - obsługa głosowa, odgłosy natury, dzielenie się zdjęciami. Wygląda to mało innowacyjnie, dużo więcej ciekawostek w warstwie oprogramowania zaprezentował ostatnio RIM zapowiadając BlackBerry 10. Ciekawiej za to prezentuje się oferta dodatkowych akcesoriów - jak zestaw do bezprzewodowego ładowania czy współpraca ze specjalnymi ekranami do samochodów duplikującymi to, co widać na ekranie smartfona. Europejska premiera już niebawem, bo 29 maja.


poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Strona z recenzjami

Dzisiaj ruszyła moja strona z recenzjami, zapraszam:

jck.com.pl

Kpina zwana T-mobile

Od kilku dni dostępna była aktualizacja do Androida 4.0.3 dla posiadaczy brandowanych telefonów Galaxy S II sieci T-Mobile. Była, ponieważ została już zablokowana przez Samsunga.
Jak można wyczytać na społecznościowym serwisie T-Mobile, operator testował pechowe oprogramowanie od 16 kwietnia, a od 25 kwietnia stopniowo pojawiały się monity o dostępnej aktualizacji u klientów tego operatora. Równie szybko zaczęły pojawiać się skargi klientów, których telefony zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Okazało się, że na aktualizacji ucierpieli przede wszystkim klienci sieci, którzy zakupili telefon ze zmodyfikowanym przez T-Mobile oprogramowaniem. Po przeprowadzonej aktualizacji telefony zaczęły się zawieszać i nie pomagało przeprowadzenie resetu do ustawień fabrycznych. Jedynym (chwilowym) sposobem było wyciągnięcie baterii telefonu i włożenie jej ponownie.
T-Mobile z początku nie dowierzał relacjom swoich klientów, zapewniając ich, że podobne zachowanie telefonów podczas testów nie miało miejsca. Dzisiaj aktualizacja została wstrzymana, o czym poinformował sam T-Mobile we wspomnianym wcześniej serwisie internetowym: Witajcie. Z powodu wystąpienia problemów ze stabilnością działania oprogramowania w wersji 4.0, możliwość aktualizacji została czasowo zawieszona przez firmę Samsung. Pozdrawiamy!. Pozdrowienia od operatora wpłynęły pozytywnie na zawieszające się Galaxy S II. Z relacji użytkowników wynika, że według Samsunga winę za niestabilne działanie urządzenia ponosi T-Mobile i ich autorskie oprogramowanie. Użytkownicy pechowych modeli kierowani są do serwisów, które — jak piszą klienci — aktualizują telefony do „wolnorynkowego” Androida 4.0.3.
Kupując telefon u operatora warto sprawdzić, czy konkretny model posiada zainstalowane aplikacje od operatora. Czasami lepiej kupić wersję pozbawioną modyfikacji, aby cieszyć się mniej problematycznymi aktualizacjami. Zdarza się tak, że te z pozoru użyteczne programy mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. O ile producenci smartfonów powoli akceptują oczekiwania swoich klientów jeśli chodzi o wydawanie nowych wersji oprogramowania dla ich urządzeń, o tyle operatorzy czasami nie są odpowiedni przygotowani do udźwignięcia procesu aktualizacji — jak widać tydzień testerom operatora nie wystarcza, aby zauważyli zawieszania się urządzeń. Innym i może mniej problematycznym rozwiązaniem byłaby rezygnacja operatorów z doinstalowywania wątpliwej jakości własnych aplikacji.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Żarówka Phillipsa, która wystarczy na 20 lat

Fot. Phillps
Fot. Phillps
Genialny wynalazek spopularyzowany przez Thomasa Edisona czeka kolejna rewolucja, a przynajmniej tak wyobraża to sobie Phillips. Znana firma zaprezentowała ambitny projekt żarówki, która ma być bezkonkurencyjna. To, że będzie świecić dłużej, już wiemy, ale czy również taniej?
W 2007 roku kongres Stanów Zjednoczonych ogłosił konkurs na żarówkę, która miała zastąpić te obecnie używane na co dzień. Tradycyjne żarówki są po prostu mało wydajne, dlatego też na wynalazcę lepszego zamiennika czekała nagroda 10 milionów dolarów. Zwycięzcą okazał się Phillips, a jego dzieło możecie oglądać na zdjęciach.
Fot. Phillps
Model zaprezentowany przez znaną firmę daje światło porównywalne do 60-watowej żarówki, ale zużywa jedynie 10 watów. Jednocześnie żarówka jest bardzo wytrzymała, ponieważ potrafi świecić nieustannie przez 30 tys. godzin. Jeśli używać jej 4 godziny dziennie, wystarczyłaby spokojnie na 20 lat. Niestety trzeba za nią sporo zapłacić, bo aż 60 dolarów. Phillips zapowiada różne rabaty na jej zakup, dzięki którym cena w sklepie będzie mniejsza nawet o połowę.
Problem polega na tym, że obecnie używane świetlówki kompaktowe są niemal tak wydajne jak wspomniany „rewolucyjny wynalazek”, jednak ich cena jest znacznie niższa. Nowy produkt Phillipsa może się okazać jedynie ciekawostką, bo konsumenci i tak wybiorą tańszą alternatywę, nieważne, czy im się to bardziej opłaci w dłuższej perspektywie czasu.
Fot. Phillps